„Możemy zszyć naszą przeszłość”: wygenerowani przez AI podróżnicy w czasie vlogujący z historii

„Możemy pozszywać naszą przeszłość”: generatorzy AI jako podróżujący w czasie vlogerzy historyczni

W mediach społecznościowych rośnie popularność nowego trendu, który łączy nowoczesną technologię z pasją do odkrywania przeszłości. Dzięki sztucznej inteligencji powstają „historyczni influencerzy” – cyfrowe postacie, które prowadzą vlogi ze swoich podróży do dawnych epok. Widzowie mogą śledzić losy Chloe, bohaterki kanału Chloe VS History, która odwiedza rynki w czasach Tudorów, zwiedza luksusowe apartamenty na Titanicu czy relaksuje się w starożytnych rzymskich łaźniach. Projekt ten, stworzony przez Jonathana Laramy’ego, zdobył już miliony wyświetleń, przyciągając głównie młodszych odbiorców, dla których tradycyjne podręczniki bywają nużące.

Twórcy tacy jak Laramy wykorzystują narzędzia pokroju Seedance 2.0, opierając się na źródłach historycznych i współczesnych rysunkach, aby nadać swoim produkcjom jak największy realizm. Choć technologia pozwala na niezwykle immersyjne przedstawienie historii, nie jest wolna od błędów. Sztuczna inteligencja, trenowana na współczesnych danych, miewa tendencję do „halucynacji”, co skutkuje zabawnymi anachronizmami, takimi jak postacie w okularach przeciwsłonecznych lub z zegarkami na ręku w samym sercu antycznego Rzymu.

Mimo że niektórzy krytycy określają te treści mianem „AI slop” (masowo produkowany kontent o niskiej jakości), historycy widzą w tym formacie ogromny potencjał. Adam Smith z Oxford University porównuje te produkcje do popularnych serii edukacyjnych, które w przystępny sposób przybliżają wiedzę masom. Jego zdaniem AI może stać się potężnym narzędziem wspomagającym tworzenie dokumentów historycznych, pozwalając zwizualizować mniej znane wydarzenia i postacie w sposób, który buduje głęboką, niemal osobistą więź emocjonalną z widzem.

Innowacyjne podejście do opowiadania o przeszłości

Jonathan Laramy, 32-letni twórca Chloe VS History, zauważył, że historia jest doświadczeniem wizualnym, które w szkołach często traci swój urok przez formę przekazu. Postanowił więc wykorzystać popularny format vloga, aby ożywić dawne wieki. „Vlogi są popularne, ponieważ ludzie przywiązują się do konkretnych postaci. Biorę sprawdzony format i po prostu stosuję go do historii” – wyjaśnia Laramy. Jego kanał na Instagramie śledzi ponad 610 000 osób, a filmy na YouTube wygenerowały łącznie 15 milionów wyświetleń, co potwierdza ogromny głód na tego typu treści.

Wyzwania techniczne i walka z etykietą „ai slop”

Proces tworzenia nie polega jedynie na wpisaniu prostego polecenia w generator. Laramy używa Seedance 2.0 i posiłkuje się artykułami naukowymi oraz rycinami z epoki, by dopracować efekt końcowy. Mimo to, AI wciąż potrafi zaskoczyć twórcę nieoczekiwanymi elementami. Laramy przyznaje, że niektórzy postrzegają AI jako zagrożenie lub narzędzie do zalewania internetu treściami niskiej jakości. On sam traktuje to jednak jako szansę na pokazanie, jak technologia może pozytywnie wpłynąć na naszą percepcję czasu i umożliwić „pozszywanie przeszłości” w tak żywy sposób.

Potencjał edukacyjny i nowa era dokumentu

Historyk Adam Smith z Oxford University uważa, że potencjał sztucznej inteligencji w edukacji jest ekscytujący. Choć filmy z Chloe nie zastąpią monografii akademickich ani wizyt w muzeach, mogą stanowić ich doskonałe uzupełnienie. Smith sugeruje, że kreatywni twórcy współpracujący z badaczami mogliby wykorzystać AI do wizualizacji rzadkich źródeł pierwotnych, odchodząc od powtarzalnych tematów, takich jak wybuch Wezuwiusza. To ewolucja mediów historycznych, podobna do momentu, w którym w latach 90. Ken Burns zrewolucjonizował filmy dokumentalne o wojnie secesyjnej, wprowadzając dynamiczne zbliżenia na stare fotografie.

Sukces Laramy’ego został doceniony na arenie międzynarodowej – podczas festiwalu filmowego w Cannes otrzymał nagrodę World Influencers and Bloggers Award (WIBA). To wyróżnienie pokazuje, że granica między czystą rozrywką a innowacyjną edukacją cyfrową coraz bardziej się zaciera, otwierając drzwi do zupełnie nowych form obcowania z dziedzictwem kulturowym.


Źródło: Artykuł powstał na bazie materiału z portalu The Guardian.
Autor oryginalnego tekstu: Priya Bharadia (The Guardian)

Podobne wpisy